Piosenka o życiu 2009-11-05 20:44:27

Ha! Nie chciałam ostatnio wyjść z kina! Dedykuję tę piosenkę temu doniosłemu wydarzeniu!


skomentuj (1)

Piosenka chłopca o pięknej szczęce 2009-10-18 20:47:06

   Spontaniczna wyprawa po płytę Miki, "The Boy Who Knew Too Much", zakończyła się kupieniem zupełnie innego krążka, którego jeszcze dwa tygodnie temu nie mogłam nigdzie dostać z racji jego absolutnego wykupienia. Złapałam zatem okazję, skoro nagle na empikowej półce pojawiło sie ich całe 15! Kupiłam sobie też spinki do włosów i czapkę, która mam nadzieję, nie odciśnie mi jutro paska na czole...
   Ale pozostańmy jednak przy Mice, i mniejsza o to co sobie kupiłam. Pierwsza płyta Miki znalazła się u mnie zupełnie nielegalnie i z racji mojego nawrócenia na drogę dobra, już jej nie posiadam. Ponieważ jednak nie mam w zwyczaju kupować sobie płyt, które już kiedyś miałam, mam nadzieję sprawić sobię w niedalekiej przyszłości nówkę sztukę, wydaną 21 września tego roku.
   Mikę lubię przede wszystkim przez jego kolorowość, tak muzyczną jak i wizualną. Co się zaś tyczy teledysku, jak podaje empikowa strona, reżyserem jest Jonas Akerlund, który tworzył teledyski dla Madonny, U2 czy Prodigy. Mniemam, że to dobrze.
    Szczerze nienawidzę nudnych klipów kręconych w garażu albo panienek wijących się po masce czerwonego auta z wokalistą z zimnym łokciem na przednim siedzeniu. Poza tym, ja tutaj widze Brüna! Przypomina mi się "Dove of Peace":)! No i przypominają się stare dobre czasy wszelkich durnot w zaciszu własnego pokoju. Przyznać się! Kto śpiewał przed lustrem do dezodorantu :P?

   Dziewczęta... nie zapominajcie patrzeć na szczękę :).

P.S. Jak informuje YouTube, umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie, dlatego najwytrwalszych w klikaniu zapraszam tutaj.

skomentuj (3)

¿De que se trata? (czyli... O co chodzi?) 2009-10-17 16:45:07

   Pierwsza notka. Znacznie prościej zaczynałoby się pisanie bloga od drugiej notki.
   Ale do rzeczy. Zanim odpowiemy sobie na pytania „Dlaczego?” i „Jak było dawniej?”, pozwolę sobie zauważyć, jak cudownie okrojony z grafiki jest ten szablon. Cały internet powinien tak wyglądać!
   Wracając jednak do meritum. Dlaczego? No... bo dlaczego nie? Zakładam bloga, bo taki mam kaprys. Właściwie to wszystko przez YouTube. Często natykam się tam na muzykę, na którą nie natknęłabym się szukając znośnie odbierającej stacji w mojej wieży. Chwała zatem niechaj będzie temu portalowi za cały chłam jaki w sobie zawiera i za całą sztukę. Żeby zatem utrwalić zarówno dla siebie, jak i dla szanownych gości moje muzyczne natknięcia i natchnięcia, będę tutaj wrzucać muzykę, którą mam ochotę tutaj wrzucić (Jaki jest koń, każdy widzi...).
   Nie oszukujmy się (tu pozdrowienia dla Sama-Wiesz-Że-Dla-Ciebie-A), nie będzie zawsze ambitnie i oryginalnie, muzyka jaka wpada mi w ucho, zdarza się być równie oryginalna, co ubranie się na fioletowo w sezonie jesień/zima 2009.
   Macie zatem przed sobą mój muzyczny przemyślnik. Chuchajcie na niego i dmuchajcie. Albo może lepiej nie...
   A jak było dawniej? Dawniej była zielona trawa i przemyślenia jelenia. Skoro jednak mamy ciągłość w kulturze, to i trawa i jeleń, zapewne przetrwają w trochę unowocześnionej formie.

   Na początek piosenka zespołu z Francji. Zakochałam się w niej jeszcze w podstawówce, wszak pochodzi ona z płyty z 1997 roku i w tymże roku na Zamojskim Padole było mi dane ją przesłuchać. Po kilkunastu latach zaświtało mi żeby znaleźć ją na YouTube. Piękny dowód na to, że dobrze czasem przypomnieć sobie dawne miłości, bo można zakochać się po raz drugi :). Jedna z tych piosenek, przy których rusza mi się lewa stopa :).



skomentuj (5)

Księga Gości
Bazgroły moje prywatne
Świat w długopisie

Blogi po starej znajomości
Charleene po prostu blogasek
BlamBlam kulturalnie, czasem mniej kulturalnie...